5BW-wa5D_5Bpr5D_Kolejowy_dworek_w_AFyrardowie

user: "Marcin Rutkowski"

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4376011.html Kolejowy dworek w Żyrardowie Jerzy S. Majewski 2007-08-08, ostatnia aktualizacja 2007-08-08 21:44 Robotnicy zamalowywali graffiti na ścianach przejścia podziemnego, sadzili kwiaty, kosili trawę i spryskiwali chwasty na torowiskach. Wczoraj trwały prace porządkowe wokół odremontowanego dworca kolejowego PKP w Żyrardowie. Dziś uroczyste otwarcie. Budynek dworca z 1922 r. urzeka urodą. Zbudowany w stylu dworkowym przypomina dworce PKP wznoszone tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w Pruszkowie, Grodzisku czy Radziwiłłowie. Ich projektantem był architekt Romuald Miller, od 1918 r. naczelnik wydziału budownictwa Warszawskiej Dyrekcji PKP. W latach 30 dworzec wzbogacono o przejście podziemne i nowoczesną wiatę na peronie z daszkiem w formie rozłożonych skrzydeł ptaka. Teraz budynek dworca został wyremontowany. - To remont prowadzony ze środków PKP. Wyłożyliśmy na niego trzy miliony złotych. Dokumentację zaczęliśmy przygotowywać już w 2004 r. - mówi Marek Sieczkowski z biura marketingu i komunikacji społecznej PKP SA i wylicza przeprowadzone prace: wyremontowano elewacje, stolarkę drzwi i okien. Całkowicie wymieniono dach i instalacje. -Wszystko to pod nadzorem wojewódzkiego konserwatora zabytków - słyszymy. Budynek, przez lata szary i ponury, teraz odzyskał urodę. Znów cieszą jego barokowe szczyty z kulami przypominającymi mydlane bańki, wieżyczka ponad dachem czy podcienia z kolumienkami pękatymi jak brzuchy szlachciurów nadużywających wina. Odmieniły się wreszcie wnętrza. Starannie odrestaurowano w nich sztukaterie, zachowano zabytkowe piece, a jednocześnie unowocześniono. Obok kas i poczekalni znajdzie się tu m.in. miniaturowy pasaż handlowy. - Wykonaliśmy też instalacje pod monitoring. Wspólnie z prezydentem Żyrardowa chcemy, by dworzec był obserwowany przez kamery i by był miejscem bezpiecznym - przekonuje Marek Sieczkowski. Dodajmy, że prace przy remoncie dworca łączą się z modernizacją linii kolejowej z Warszawy do Łodzi realizowanej z budżetu państwa i Europejskiego Funduszu Regionalnego. Niestety, remont ograniczył się do samego budynku. Wokół nadal straszą chodniki jak po trzęsieniu ziemi, przerażają prymitywne kioski i budy, a stojąc na zalanym słońcem peronie, czuję jak mój but zapada się w asfalcie wylanym chyba jeszcze za Gomułki. Wracając do Warszawy, mijam dworzec w Grodzisku Mazowieckim. Wyremontowany kilka lat temu dziś ponownie straszy zaniedbaniem. Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna